środa, 17 sierpnia 2016

Liebster Blog Award


Cześć wszystkim!Wpadam dzisiaj z nominacją, którą dostałam już dawno, lecz nie miałam zbytnio możliwości, aby się tym zająć :D Rozdział się pisze, za niedługo się pojawi na blogu ;) Tymczasem dziękuję bardzo Arcanum Felis z http://ingis-at-glacies-dramione.blogspot.com za nominację do LBA, czyli Liebster Blog Award. Jest to moja pierwsza nagroda, jestem dumna i szczęśliwa, że zasłużyłam na nią :)) Dziękuję ślicznie za nią ♥♥♥



1. Fanfiction, które zrobiło na Tobie piorunujące wrażenie i czytałaś je z  przyjemnością? Co było w nim takiego ciekawego?

Takich fanfiction było chyba z milion hahahaha :D
A tak naprawdę.. najbardziej urzekło mnie La fin de la vie, ponieważ było długie, co bardzo cenię :) Nie wpadali sobie od razu w ramiona, piękne opisy..! Ach :D Z pewnością do niego wrócę ♥

2. Czy masz jakieś oryginalne hobby? Jeśli tak to jakie?

Moim hobby jest pisanie, to już od dłuższego czasu :)
Poza tym od września będę chodziła na taniec towarzyski, co również od dłuższego czasu mnie fascynuje! :D

3. Co robisz, gdy masz chwilę dla siebie?

Tak naprawdę, to takich chwil jest bardzo mało w dzień:c
Jednak, gdy znajdzie się trochę czasu to najczęściej czytam książkę, piszę rozdział lub po prostu leżę słuchając muzyki :)
Natomiast, gdy nadchodzi noc tego czasu jest coraz więcej, a ja nie należę do osób, które o 22 kładą się spać :l Przeważnie około 23 otwieram okno na oścież i siadam na parapecie obserwując niebo, blok naprzeciwko i oddychając głęboko świeżym powietrzem ♥ Wtedy mam dużo czasu na własne myśli i odprężenie :D

4. Oglądasz filmy? Masz jakiś ulubiony, który mogłabyś oglądać na okrągło? I dlaczego?

Oczywiście, że tak! Aktualnie do moich "perełek" należy Love Rosie, Zmierzch, Igrzyska Śmierci, Zanim się pojawiłeś oraz oczywiście Harry Potter ♥ Dlaczego? Są to filmy, które urzekły mnie swoją historią, postaciami oraz przebiegiem wydarzeń.. Nie umiem tego uzasadnić, ale nie byle jaki film potrafi rozkochać mnie w sobie :))

5. Wyobraź sobie, że jesteś uczennicą pierwszego roku w Hogwarcie i czekasz na Ceremonię Przydziału. Do którego domu chciałabyś trafić i dlaczego?

Od zawsze moim domem był Gryffindor ♥ Nie mam pojęcia dlaczego ten dom, ale gdy zobaczyłam oczami autorki nastrój tam panujący.. oszalałam na jego punkcie :))
Nie potrafię tego uzasadnić, tak po prostu - Gryffindor był, jest i zawsze będzie w moim sercu:)

6. Jakie jest twoje ulubione zaklęcie z Harry'ego Pottera?

Wiadomo, że aguamenti :)
Jestem wodnikiem, pewnie to jest przyczyna :D

7. Masz jakąś fobię?

Tak, mam aichmofobię oraz apifobię (chyba tak to się nazywało) D:

8. Miejsce na ziemi, które Cię oczarowało?

Chorwacja i Czarnogóra ♥ Kocham te miejsca i tamte widoki! Uwielbiam oglądać zatoki z góry albo wieczorami przesiadywać na dachu budynku i oglądać zachód słońca, obserwować morze oraz wsłuchiwać się w ciszę i spokój, przerywaną odgłosem cykad :))

9. Czego nigdy byś nie założyła?

Zdecydowanie legginsów do krótkiej bluzki czy też skarpetek i sandałów ! Hahah :D

10. Twoja ulubiona cyfra?

4 :)

Czekajcie cierpliwie na rozdział - wkrótce się pojawi :)
Jeszcze raz dziękuję ślicznie za nominację! :D

sobota, 2 kwietnia 2016

Rozdział 5

Rozdział 5
- WYGRAŁEM - krzyknął ucieszony ślizgon.
- Niech to szlag - zaklęła gryfonka.
Zadowolony Blaise płynął w stronę brzegu, a za nim zniesmaczony Draco. Nie potrafił przegrywać, ale jako dobry przyjaciel to i owo wolał przemilczeć.
Ślizgoni wyszli z wody i podążyli do zdezorientowanych dziewczyn na kocu.
- Wygrałem - oznajmił Blaise z "bananem" na twarzy. Ginny położyła się na kocu, zakładając koszulkę na twarz i co chwilę nienaturalnie odchrząkując. Hermiona powstrzymywała się, aby nie wybuchnąć śmiechem, z resztą tak samo jak Draco. Uśmiech z twarzy czarnoskórego nie znikał, wręcz odwrotnie - pojawiał się jeszcze bardziej, o ile jest to możliwe.
- Wiewiórko! Należy mi się nagroda - zawołał.
- Spadaj - usłyszał tylko.
Hermiona wymieniła z Draconem znaczące spojrzenia, gdy Blaise wzruszył ramionami i położył się na młodszą gryfonkę.
- ZABINI! TY GRUBA ŚWINIO! ZEJDŹ ZE MNIE NATYCHMIAST! - krzyczała Ginny, ściągając koszulkę z twarzy.
- Tylko nie gruba! Odbieram sobie to, co mi się należy - i jak gdyby nic, pocałował krótko nic nie spodziewającą się Ginewrę. Wstał i zwrócił się do przyjaciela:
- Naprawdę przykro mi - przyłożył swoją rękę do serca, udając żal. - że przegrałeś. Ale myślę, że jak ładnie Mionkę poprosisz... - zaczął poruszać sugestywnie brwiami, za co oberwał od starszej gryfonki kapeluszem po głowie.
Ginny w końcu wybuchła śmiechem, a po chwili cała czwórka zwijała się ze śmiechu.

Cały dzień minął im w przyjaznej atmosferze. Nikt z nich nie spodziewał się, że kiedyś będą razem się tak świetnie dogadywać. Z czyjegoś punktu widzenia, wyglądali oni jakby przyjaźnili się od dziecka. Podczas wspólnie spędzonego czasu, dowiedzieli się wiele o sobie, o swoich zainteresowaniach i pasjach.
Nadeszła godzina 20.00, gdy słońce zaczęło powoli zachodzić, a uczniowie Hogwartu postanowili zbierać się do domu. Gotowi i spakowani zaczęli iść w stronę drzew, gdzie dziewczyny zostawiły swoje rowery.
- Hermiona? Gdzie są nasze rowery? - spytała Ginny rozglądając się dookoła.
- Nie ma ich? Przecież stały tutaj.. - powiedziała starsza gryfonka wskazując ręką na drzewo. - Ach..
Przeczesywali teren obok drzew, jednak rowerów nigdzie nie było.
- Chyba wam gwizdnęli ten wasz pojazd - zauważył Blaise, drapiąc się po karku.
- No nie! Tyle wracania - marudziła Ginny.
- W sumie to nie ma problemu - stwierdził Draco.
Dziewczyny popatrzyły na niego zdumione.
- Nie ma problemu? Problemu, Malfoy?! Jest, i to duży - rudowłosa była poirytowana.
- Jestem samochodem, Wiewiórko - oznajmił blondyn z nieukrywaną satysfakcją.
- Samochodem? Malfoy! Jesteś genialny! - zawołała.
- Jedziecie z nami, prawda? - spytał panny Granger.
- Jeśli możemy... - zaczęła, ale natychmiast jej przerwano.
- No pewnie - Draco obdarzył ją uroczym uśmiechem i odwrócił się, a zdezorientowana szatynka wpatrywała się w jego plecy.

Siedzieli wszyscy w czarnym kabriolecie Dracona. Blaise wypchał Hermionę do przodu, obok kierowcy, a sam wdrapał się obok Ginny. Ruszając znad jeziora, wszyscy byli w dobrych humorach. Co prawda, zmęczeni, ale szczęśliwi, bo wiedzieli, że dzisiejszy dzień zbliżył ich do siebie oraz że powoli ich relacja przekształca się w przyjaźń. Przyjaźń dwóch znienawidzonych domów.
- Dzisiejszy dzień uważam za udany - oznajmił Blaise, wyciągając się na tylnym siedzeniu.
- Ja również - zgodził się Draco, spoglądając ukradkiem na siedzącą obok Hermionę, która nie zdając sobie z tego sprawy, weszła w konwersację z czarnoskórym.
W pewnym momencie, zobaczyli dom Weasleyów. O dziwo, ani Draco, ani Blaise nie skrzywili się tylko uśmiechnęli pod nosem.
- Już prawie jesteśmy - powiedział Blaise, na co Wiewiórka zaśmiała się perliście.
- Widzę, Diable. Nie jestem jeszcze ślepa. Wejdziecie? - spytała, ale odpowiedzi się nie doczekała, gdyż stanęli na podwórku państwa Weasley. Przed domem stał czerwony ze złości Ronald.
- GDZIE TY BYŁAŚ?! - ryknął, gdy dziewczyny powoli opuściły auto. Ślizgoni siedzieli nadal na swoich miejscach, ze zdziwieniem na twarzy.
- Ron, spokojnie. Byłyśmy... - zaczęła Ginny.
- ZAMKNIJ SIĘ! NIE DO CIEBIE MÓWIĘ, GÓWNIARO!
- Chyba się zapominasz, Weasley - warknął Blaise, który nagle pojawił obok rudowłosej, która nieświadomie zbliżyła się do niego.
- NIE WTRĄCAJ SIĘ, ŚMIERCIOŻERCO - nawet Hermiona, która dotychczas stała bez ruchu obok auta, wiedziała, że przesadził. Blaise wymierzył mu silny cios w nos. Ronald zachwiał się, ale nie upadł. Już chciał się na niego rzucić, gdy z domu wybiegł Harry i przytrzymał wściekłego przyjaciela. Draco widząc stan jego przyjaciela, również zainterweniował i właśnie go przytrzymywał.
- Hermiona, zadajesz się z wrogami! - krzyknął, już spokojniej, Ron.
- Nie twoja sprawa, z kim się zadaję, Ron - powiedziała hardo Hermiona.
- Jeszcze zobaczysz. I ty Ginny też! Nasza rodzina liczy na ciebie, pod względem męża - spojrzał na Ginny, stojącą przy Blaisie, trzymanym przez Dracona, a później na Harry'ego. - Miałaś nam przynieść zaszczyt. Tymczasem nie wiem, co w ciebie wstąpiło - spojrzał podejrzliwie na ślizgonów. - A ty, Hermiono... Myślałem, że jesteś rozsądniejsza. Niby najmądrzejsza czarownica. Też mi coś - wyszarpał się z uścisku Harry'ego i poszedł w stronę domu. Harry spojrzał smutno na Ginny, później na Hermionę i podążył za Ronem.
Na podwórku zapananowała niezmącona cisza.
- Draco, jedźmy już - powiedział tylko brunet, wyswobadzając się z ramion przyjaciela.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł... - Draco się wahał.
- Dlaczego? - spytała cała trójka.
- Myślicie, że to dobry pomysł, aby wrócić i mieszkać pod jednym dachem z... nim?
- Damy radę, Malfoy. To nie pierwsza akcja mojego brata - powiedziała lekceważąco Ginny, ale widząc minę ślizgona, wiedziała, że powiedziała za dużo.
- Nie pierwsza?
- No.. nie. Ale to nieważne. Dzięki za...
- Nieważne? Weasley, to furiat. On może coś zrobić tobie, albo Granger! - blondyn zaczął się niecierpliwić.
- Jak widać, żyjemy cały czas, więc nie martw się o nas - damy radę. Poza tym, jest już dawno po kolacji, więc idziemy prosto do naszego pokoju. Wyluzuj, Malfoy. Od kiedy zacząłeś się o nas tak martwić?
- Po prostu... - zaczął.
- Myślę, że Ruda ma rację, Smoku - powiedział Blaise, bacznie przyglądając się rudowłosej, która uśmiechnęła się do niego wdzięcznie. - Ale... - uśmiech spełzł z jej twarzy. - Ale spotkamy się jeszcze przed wyjazdem - zakończył.
Ginny odetchnęła z ulgą.
- Nie ma żadnego problemu - odpowiedziała.
- Napiszcie tylko kiedy. Dzięki za wspaniały dzień. Na razie - zawołała Hermiona i pociągnęła przyjaciółkę w stronę domu.
Draco popatrzył tylko na Blaise'a i obydwoje w tym samym momencie się uśmiechnęli, po czym weszli do auta.

Dziewczyny weszły do kuchni, gdzie przy stole siedział Harry, bawiąc się swoją różdżką. Ginny przystanęła nagle, a idącą za nią Hermiona wpadła na rudowłosą. Miotając przekleństwami, zaczęła ciągnąć Rudą do pokoju, gdy zatrzymał ją głos Harry'ego.
- Ginny możemy porozmawiać?
- A o czym? - spytała drżącym głosem.
- Ogólnie - rzucił tylko.
- J-jasne - rudowłosa przełknęła głośno ślinę, spojrzała na Hermionę i ruszyła w stronę swojego chłopaka.
Brunetka spojrzała na Harry'ego, który uśmiechnął się lekko do niej. Odwzajemniła uśmiech i ruszyła po schodach, mając nadzieję, że na swej drodze nie spotka Rona. Przemknęła szybko korytarzem i po chwili zamknęła za sobą drzwi pokoju, oddychając z ulgą. Położyła torbę na krześle, by po chwili rzucić się na łóżko. Z dołu było słychać stłumione głosy. Hermiona odwróciła się na plecy i zaczęła wspominać dzisiejszy dzień. Bawiła się bardzo dobrze. Ślizgoni zachowywali się normalnie. Byli dobrzy, troskliwi, zabawni i szaleni. Śmiała się do rozpuku, aż kilka razy ocierała łzy z oczu. Miała tylko nadzieję, że po powrocie do Hogwartu, dzisiejszy dzień nie trafi w niepamięć. Chciała, aby i tam mieli taki kontakt, jak tego dnia.
Po dłuższej chwili, głosy na dole ucichły, a schody zaczęły skrzypieć. Minęły pokój Hermiony i Ginny i weszły do następnego pokoju - Harry'ego.
- To zostałam na noc sama - pomyślała Hermiona, wstając i idąc do łazienki, aby wziąć długą i relaksującą kąpiel.

Nastał świt, gdy gryfonka obudziła się w swoim łóżku. Podnosząc się, ze zdziwieniem zauważyła, że była godzina 4:21 a ona była wyspana. Wzruszając ramiona poszła do łazienki, gdzie wzięła szybki prysznic, umyła zęby, nałożyła lekki makijaż i zrobiła niechlujnego koka. W samym ręczniku wyszła do pokoju, gdzie omal nie pisnęła, gdy zobaczyła, co znajduje się na jej łóżku.


Heeeejo! Wybaczcie, że rozdział dopiero dzisiaj, a miał być we wtorek:(
Mam dużo rzeczy na głowie, za 16 dni egzaminy i jestem pogubiona we wszystkim! Mam nadzieję, że mi wybaczycie :)
Za niedługo rozdział 6 :D Zachęcam do komentowania :)
Paaa <3

piątek, 25 marca 2016

Notka :D

Heeej wszystkim!
Chciałam Wam baaardzo podziękować za 1500 wyświetleń mojego bloga! Kurczaczki, troszkę minęło, gdy blog się pojawił, a dokładnie 2 maja! :D
Są już 4 rozdziały na blogu.. wiem, że rzadko je wstawiam, ale za niedługo mam egzaminy gimnazjalne, więc na głowie mam jeszcze naukę :(
Rozdział 5 się aktualnie pisze (xd), później wysyłam go mojej becie i myślę, że po świętach powinien być, chyba że stanie się cud wielkanocny XD Hahahha
W każdym razie, robię wszystko, aby Wam się podobała ta wersja Dramione. Zdałam sobie sprawę, że poniekąd zaczęłam wiele wątków, które będę rozwijać. Tym samym blog będzie liczył wieeele rozdziałów, z czego się cieszę, bo często czytając inne opowiadania denerwuję się na zachowanie np. Hermiony :D
Ta opowieść jest moja, wg mojego pomysłu z czego jestem bardzo zadowolona! :)
Z tego miejsca pozdrawiam serdecznie Arabellę, która wspiera mnie na tym blogu. Pewnie nie zdaje sobie z tego sprawy, ale tak jest :D
Zapraszam również na jej bloga: wojenne-dramione.blogspot.com
Sama lecę teraz czytać go dalej! :D
Czekajcie na kolejny rozdział, wracając już do mnie :) I zachęcam oczywiście do komentowania :)))
Buziaki ;*

Nominacja do "Trzynaście rzeczy, które kocham"

Dziękuję bardzo Arabelli za nominację do zabawy pt. "Trzynaście rzeczy, które kocham".
Nominuję:
*Arcanum Felis z bloga: ingis-at-glacies-dramione.blogspot.com
*Realistka z bloga: dracohermionaundomyheart.blogspot.com
*Mrs M. z bloga: niewolnicy-wlasnych-wspomnien.blogspot.com


TRZYNAŚCIE RZECZY, KTÓRE KOCHAM:
1. Spędzać czas z moją przyjaciółką; niezależnie czy się wygłupiamy czy milczymy.

2. Pisać. O tak, kocham to robić, bo wtedy mam chwilę czasu dla siebie, gdzie mogę robić to, co sprawia mi przyjemność.

3. Czytać. Nie wyobrażam sobie życia bez książek i bez poznawania nowych cudeniek ❤

4. Poznawać Stany Zjednoczone <3 Jak na pewno nie jedna lub nie jeden z nas, kocham USA. Kocham oglądać vlogi au pair z USA, oglądać filmy na ulicach Nowego Jorku, często piszę opowiadania właśnie w Nowym Jorku ;*

5. Oglądać youtuberów:* Przeważnie są to vlogi poświęcone urodzie, modzie itp. ale także gamerzy :)

6. Wakacje i lato ❤❤

7. Nie wiem, czy można to kochać, ale coroczny wyjazd na obóz nad morze, gdzie spędzam 16 dni ze wspaniałymi ludźmi, których uwielbiam <3

8. Pływać <3

9. Biegać :*

10. Chodzić na fitness!! :* To mój ulubiony sposób na spędzanie wolnego czasu, który poświęcam tylko sobie i mogę się odprężyć i odpocząć od wszystkich problemów :)

11. Marzyć i słuchać muzyki 😍

12. Śmiać się 😂 Po prostu kocham!

13. Spaaaaaać!! ❤❤❤❤❤❤❤


Jeszcze raz dziękuję za nominację! :*

niedziela, 13 marca 2016

Rozdział 4

Rozdział 4
- O ja pier.. - powiedziała tylko brunetka, na co Ginny pokiwała głową, wpatrując się w wychodzących z wody dwóch bogów greckich.
Ruda, obsunęła swoje okulary na nos, bacznie obserwując mężczyzn i przygryzając wargę.
Ku zdziwieniu dziewczyn, mężczyźni zaczęli się do nich zbliżać. Ginny poprawiła szybko włosy oraz opuściła lekko biustonosz.
- Ginny! - syknęła Hermiona ostrzegawczo.
- Podoba mi się ten trik ze stanikiem, Wiewiórko - powiedział czarnoskóry mężczyzna.
- Zabini?! - zawołały gryfonki w jednym momencie.
- Ja też się cieszę, że was widzę! - krzyknął.
- Co tam u was? - spytał, szczerząc się.
- W porządku. Jak widać żyjemy - odpowiedziała mu sarkastycznie Ginny.
Draco i Hermiona obserwowali tę dwójkę bez słowa.
- Hermiono, czy pozwolisz, że porwę Ginny?
- Yyy.. - brunetka nie widziała, co odpowiedzieć.
Ruda patrzyła na Zabiniego z gniewem i niezrozumieniem.
- Dosłownie ją porwie - wtrącił się Draco.
Milczenie Hermiony było dla Diabła jakby zgodą, bo schylił się nad Ginny i podniósł ją z koca. Zaczął biec w stronę wody, a przerażona dziewczyna próbowała uciec. Na próżno.
- ZABINI! - ryczała. Blaise wbiegł z nią do wody i puścił.
- Ty idioto! Ja nie potrafię pływać! - krzyczała. Przerażony ślizgon podpłynął do niej w momencie, kiedy rudowłosa zniknęła pod wodą. Zaczął nurkować, szukać, machać rękami, ale po pannie Weasley nie było śladu.
Nagle poczuł, jak ktoś ciągnie go pod wodę. Gdy się wynurzył, ujrzał śmiejącą się w niebogłosy Ginevrę.
- To było dobre - przyznał, dołączając do dziewczyny. Po chwili oboje ryczeli ze śmiechu.
Całą tę scenę obserwowali zdumieni Hermiona i Draco. Kto by pomyślał, że ta dwójka w wodzie będzie się tak dogadywać.
Dziewczyna dalej siedziała na ręczniku, a blondyn stał z rękoma podpartymi na biodrach.
Wzrok szatynki przez chwilę powędrował na wyrzeźbiony tors chłopaka oraz umięśnione ręce i nogi.
Na szczęście Draco nie zauważył gapiącej się na niego gryfonki, gdyż obserwował parę w wodzie.
Blaise tak łatwo łapał kontakty z innymi. Powiedział zwykłe, szczere "przepraszam" i jest lubiany teraz przez dwie gryfonki, które razem z nim kiedyś obrażał i upokarzał na oczach całej szkoły.
Jego przyjaciel potrafił o siebie zadbać. Draco wiedział, że przyjaźń tych dwóch dziewczyn może być bardzo cenna i przydatna. A z tego, co mu się wydawało - nie są wcale takie złe. Z nimi też można się bawić i imprezować. Z szczególnie młodą Weasley.
Może to najwyższy czas, aby wziąć do serca radę matki i zaprzyjaźnić się z lepszymi i mądrzejszymi ludźmi,  którzy nigdy się od niego nie odwrócą? Którzy będą tolerancyjni, troskliwi, mili, wysłuchają i po prostu będą.
Taka przyjaźń jest ważniejsza niż status krwi. Nikt już nawet nie zwracał uwagi na pochodzenie.
Zależało mu bardzo na takiej przyjaźni.
Wiedział, że te dwie gryfonki są więcej warte niż cały Slytherin razem wzięty.
Nie wątpił w to, że jeśli się przełamie, to zazna najlepsze chwile w życiu. Trzeba tylko porzucić na chwilę dumę i przeprosić osoby, które nie raz zranił.

Hermiona widziała, że ślizgon coś przeżywa. Był skierowany w stronę Blaise'a i Ginny, ale jego wzrok był zamglony.
Wróciła myślami do pary w wodzie. Szatynka czuła, że tą dwójkę coś połączy. Ginny oczywiście będzie się tego wypierać. Musiała przyznać, że rudowłosa wygląda lepiej z czarnoskórym niż z Harry'm. To dziwne, że dwa dni temu ta dwójka się pogodziła, a Hermiona nigdy nie widziała Ginny tak szczęśliwej. Coś się wydarzy. Czuła to.
- Hermiono? - usłyszała cichy głos. Spojrzała na Dracona. Była to jedyna osoba w pobliżu, więc nie wątpiła, że to on tak ją nazwał. Po raz pierwszy w życiu zwrócił się do niej po imieniu.
- Tak? - spytała, starając się nie pokazywać zdumienia, jakie teraz odczuwała.
Widać było, że chłopak się denerwuje.
- Ja... ja chciałbym przeprosić - powiedział, spuszczając głowę.
Teraz, dziewczyna nie potrafiła ukryć szoku, malującego się na jej twarzy.
- Jak... jak to? - wydusiła tylko.
- Po prostu. Nie chcę się już więcej z tobą kłócić. Zrozumiałem, że czystość krwi jest bezsensu. Człowiek to człowiek. Czarodziej mugolskiego pochodzenia jest taki sam jak czysto krwisty czarodziej, tylko urodzony w innej rodzinie. Byłem głupi. Zrozumiem oczywiście, jeśli nie będziesz chciała mnie znać - zakończył, patrząc się w swoje stopy.
 - Łał - pomyślała Hermiona. - On jest skruszony. Blaise'owi dałam drugą szansę, a jemu nie dam? Co z tego, że mnie obrażał? Ja nie byłam mu dłużna. Raz mu nawet przywaliłam...
Milczenie dziewczyny Draco uznał za brak zgody. Odwrócił się, chcąc odejść, ale przerwał mu cichy głos gryfonki, która wstała z ręcznika.
- Draco? - ona też pierwszy raz powiedziała mu po imieniu. Stała z wyciągnięta ręką. Draco uśmiechnął się lekko i uścisnął dłoń.
- Draco Malfoy.
- Hermiona Granger - przedstawiła się dziewczyna z uśmiechem. Blondyn nie mógł już wytrzymać. Podszedł i przytulił dziewczynę do siebie jakby chciał jej pokazać, że jego druga szansa wiele dla niego znaczy. Zdziwiona Hermiona na początku stała bez ruchu, ale po chwili przytuliła mocno ślizgona. Nagle odskoczyła jak oparzona. Blondyn popatrzył na nią jak na idiotkę.
- Jesteś mokry! - zawołała. Draco wybuchnął szczerym śmiechem.
- Ty też zaraz będziesz - powiedział spokojnie jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie i przerzucił sobie dziewczynę przez ramię.
- Postaw mnie na ziemi - krzyczała, bijąc małymi piąstkami w jego plecy.
Odpowiedział jej śmiech. Bardzo fajnie zaczynają swoje stosunki.

Blaise i Ginny ryczeli ze śmiechu. Nagle, ślizgon oprzytomniał i powiedział tylko:
- Ja pier...
- Co jest? - spytała rudowłosa, podążając za jego wzrokiem i już po chwili wiedziała, co się stało.
Przy kocach dziewczyn stał Draco ze spuszczoną głową i coś mówił. Na twarzy szatynki malował się szok. Po chwili, blondyn utkwił spojrzenie w dziewczynie, po której widać było, że bije się z myślami. Draco chciał już odejść, jednak nagle się zatrzymał i obrócił. Widocznie Hermiona go zawołała. Szybko wstała i wyciągnęła rękę. Chłopak uśmiechnął się, podobnie jak dziewczyna i uścisnął jej dłoń. Po chwili, wpadli sobie w ramiona.
Blaise i Ginny obserwowali całą tą scenę w nie małym szoku.
Nagle usłyszeli głośny krzyk brunetki. Po raz kolejny tego dnia wybuchnęli głośnym śmiechem.
Malfoy z uśmiechem na twarzy szedł do wody, z panną Granger na ramieniu, nie przejmując się obelgami kierowanymi w jego kierunku.
Bez problemu wszedł do wody i wrzucił do niej brunetkę.
Hermiona, gdy tylko się wynurzyła zaczęła iść w stronę blondyna, który stał już obok Blaise'a i Ginny.
Na jego twarz malował się kpiący uśmieszek.
- Przeginasz, Malfoy - powiedziała na pozór spokojnie szatynka.
- Że ja?
- Że ty.
- Przesadzasz, Gra... - i w tym momencie Hermiona chlapnęła mu wodą w twarz. Zdziwiony Draco stał bez ruchu z zaciśniętymi oczami, a z włosów, nosa i z całej twarzy kapała mu woda.
- Tak się nie będziemy bawić - mruknął, ocierając twarz ręką i odpłacił się gryfonce. Teraz to ona ociekała wodą.
- Ja też chcę - zawołał wesoło Blaise i chlapnął na Dracona i Ginny w jednym momencie. I tak zaczęła się bitwa.
Po niespełna dwóch godzinach, wspólnej zabawy, plażowania i pływania, Blaise wpadł na "świetny" pomysł.
- Ścigajmy się do tej wysepki! - rzucił, gdy leżeli w czwórkę na ręcznikach.
- Chyba śnisz, Zabini - odparła Ginny, leżąc z zamkniętymi oczami.
- Będzie fajnie!
- Zarąbiście - odpowiedział mu sarkastycznie Draco.
- Nie dajcie się prosić - błagał dalej brunet.
- Nie! - zawołały jednocześnie dziewczyny.
- Dobra, mam ulepszenie twojego pomysłu - blondyn usiadł, wyraźnie ożywiony.
- Oho, czyli beznadziejny - skomentowała panna Granger, słodko się uśmiechając.
Draco zignorował ją.
- Ścigamy się tylko my, ale... - tu spojrzał teatralnie na opalające się dziewczyny. - ale zwycięzca dostaje buziaki od wybranej z dziewczyn - zakończył zadowolony z siebie.
- Smoku... kurna jesteś moim mistrzem. Zgadzam się! - zawołał uradowany brunet.
- Eeej - dziewczynom się ten pomysł nie podobał.
- Mamy chyba jeszcze coś do powiedzenia? - dodała Hermiona.
- Hmm.. chyba jednak nie. Klamka zapadła. Szykuj się Granger, zamierzam wygrać - Malfoy popatrzył na nią z szerokim uśmiechem i poszedł w stronę wody. Blaise dalej stał przy dziewczynach i się patrzył na odchodzącego przyjaciela.
- No chyba cię pogięło, stary! Dzisiaj nie pocałujesz Hermiony! Chyba, że poza konkursem...
- Zabini!
- Już idę idę. Życz mi powodzenia, Wiewiórko! - zawołał odchodząc.
Dziewczęta obserwowały ślizgonów, idących w stronę jeziora.
- Co my robimy ze swoim życiem - podsumowała Ginny, zakładając okulary przeciwsłoneczne.
- Zastanawiam się nad tym od dłuższego czasu - zakończyła Hermiona.
Draco i Blaise ustawili się na samym brzegu z jedną nogą lekko ugiętą z przodu. Pochylili się i po chwili zaczęli biec. A raczej próbowali, bo woda stawiała im opór.
Nim się dziewczyny obejrzały, a byli już w połowie drogi.
Draco prowadził, ale Blaise powoli go doganiał. I Hermiona i Ginny obawiały się wygranej.
Nagle chłopaki się zrównali.. płynęli bardzo szybko.
- WYGRAŁEM! - krzyknął ucieszony ślizgon.
- Niech to szlag - zaklęła pod nosem gryfonka.


Bardzo dziękuję mojej becie, za poprawienie tych wypocin XD
Jestem baaaardzo wdzięczna :)
Wpadł do was kolejny rozdział! :D Smutne jest tylko to, że codziennie wchodzę i sprawdzam i widzę: BRAK KOMENTARZY :( Nawet nie wiecie, jak komentarze motywują! Baardzo proszę, choćby o głupią minkę xddd
Buziaki;*

sobota, 27 lutego 2016

Rozdział 3

Rozdział 3

Komentarze - baaardzooo proooszę! <3

Rozdział 3
- HERMIONA?! - usłyszały czyjś krzyk. Ginny od razu się spięła, widząc zbliżające się postacie, a Hermiona zmieszała.
- Ee.. cześć Harry, cześć Ron - przywitała się niezbyt entuzjastyczne brunetka, a Ginny coś wymamrotała.
- Cześć! Tak dawno się nie widzieliśmy! - zawołał Wybraniec, biorąc Hermionę w ramiona. To samo zrobił Ronald.
- Co tu robicie? - spytał po chwili.
- Zakupy do Hogwartu - wyjaśniła Hermiona, pokazując swoje torby.
- Rozumiem. Wracacie już? - spytał Harry.
- Tak. - Nie - powiedziały w tym samym momencie dziewczyny. Jednak Potter nie usłyszał, co powiedziała jego dziewczyna.
- To wspaniale. Idziesz z nami Ginny, prawda?
- Chyba tak - wymamrotała.
- To do zobaczenia Hermiono - zawołał uśmiechnięty Harry.
Ginny uśmiechnęła się smutno do przyjaciółki i powiedziała:
- Dzięki. Napiszę jutro do ciebie - i odeszła z chłopakami.
- Do zobaczenia. Będę czekać - zawołała za nią brutneka i samotnie udała się do wyjścia, gdzie po chwili można było usłyszeć trzask towarzyszący teleportacji.

- Hermionko, gdzie jesteś? - słyszała jego podekscytowany głos.
Przez małe szpary w szafie, dokładnie widziała zarys postaci wysokiego mężczyzny.
...przyśpieszony oddech
...bijące serce
- Nie bój się! Nic ci nie grozi... Hermionko! - uśmiech na jego twarzy nie schodził.
Odwrócił się, a spojrzenie zielonych oczu padło na małą szafę w przedpokoju.
- Tu się schowałaś? - podszedł do szafy, wyciągnął rękę, gdy nagle...

DRYYYŃ!
Budzik na jej szafce nocnej przeraźliwie zaczął dzwonić, tym samym wybudzając Hermionę z okropnego koszmaru. Miała ten sen dość często. Nie potrafiła zapomnieć o wydarzeniach sprzed 2 miesięcy. Do tego dnia, wzbudzały w niej strach.
Wyłączyła nadal wyjący budzik i wyszła z łóżka, gdy do jej okna zapukała mała sówka.
- Hermes? - spytała cicho dziewczyna, wpuszczając ptaka do środka, który wleciał i usiadł obok Spota w klatce.
Hermiona wzięła list od Ginny i zaczęła czytać:

Kochana Hermiono,
zaczął się tydzień oddzielający nas od wyjazdu do Hogwartu, więc co ty na to, aby spędzić go z nami? W Norze oczywiście. Harry codziennie rano teleportuje się do Ministerstwa, a Ron trenuje całymi dniami z Billem i George'm. 
Możemy się wybrać nad to jezioro, o którym ci opowiadałam niedawno. Niedaleko Londynu. Mam nadzieję, że przybędziesz. Nie odpisuj tylko od razu się pakuj. Czekamy na ciebie!
Kocham, 
Ginny

Brunetka uśmiechnęła się, zginając list na pół. Odłożyła go na biurko i podeszła do szafy ubierając krótkie spodenki i białą koszulkę na ramiączkach. Włosy związała w wysoki kucyk, a na twarzy wykonała delikatny makijaż. Za dekolt założyła okulary przeciwsłoneczne i wyciągnęła z kieszeni swoją różdżkę. Przywołała do siebie swój kufer, do którego od razu zaczęły wlatywać jej ubrania, buty, książki, pergaminy i wszystkie potrzebne jej rzeczy do szkoły, po czym zeszła na dół, lewitując za sobą spakowany bagaż. Wróciła po klatkę z sowami, którą położyła obok kufra w przedpokoju i weszła do kuchni, gdzie kręciła się już jej mama.
- Cześć kochanie. Wybierasz się gdzieś? - spytała, kładąc przed nią tosty z jajkiem.
- Tak, mamo. Spędzę ten tydzień w Norze, u Weasley'ów - poinformowała ją Hermiona, zabierając się za jedzenie.
- Rozumiem. Czyli dzisiaj się już żegnamy?
- Dokładnie.
- Okej - Hermiona widziała, że jej mama się czymś denerwuje.
- Stało się coś? - spytała.
- Nie, nic nic. Wszystko gra - starała się uśmiechnąć, jednak nie bardzo jej to wyszło. - Muszę jechać do pracy. Kocham cię mimo wszystko, pamiętaj - przytuliła córkę od tyłu i już jej nie było.
- Mimo wszystko? - powtórzyła Hermiona w przestrzeń. Wzruszyła po dłuższej chwili ramionami i skończyła śniadanie.

Teleportowała się przed bramą Nory. Było jej ciężko; niosła klatkę z dwoma sowami i nie taki lekki kufer. Gdy tylko zbliżyła się do wejścia wyszła Ginny, cała zła. Hermiona uśmiechnęła się do niej i wyciągnęła rękę, żeby jej pomachać, ale ruda najwidoczniej jej nie zauważyła. Brunetka stanęła jak wryta, gdy za Ginny wyszedł i Harry, czerwony ze złości.
- To już nie pierwszy raz, gdy tak wychodzisz! Ile jeszcze?! W Hogwarcie też będziesz się teleportował do Ministerstwa?! Ciągle cię nie ma! - krzyczała Ginny.
- Załatwiam ważne sprawy na wydziale Międzynarodowych Stosunków! To jest bardzo wa...
- Zachowujesz się jak dawny Percy! Najważniejsza jest praca! - para zdawała się ciągle nie zauważać stojącej Hermiony, na której twarzy malował się teraz szok.
- Nie wiem Harry, czy tak dłużej pociągnę... Nie daję sobie rady. Chyba lepiej będzie jak... - mówiła zrezygnowanym tonem, ale przerwał jej Harry:
- STOP! Zabraniam ci tak mówić! Obiecuję, że znajdę dla ciebie więcej czasu! Obiecuję! - powiedział Harry, przyciągając do siebie roztrzęsioną Ginny. Dopiero, gdy ich usta złączyły się w pocałunku, Hermiona odchrząknęła znacząco. Para oderwała się od siebie i spojrzała na ich przyjaciółkę.
- Słyszałaś wszystko? - spytała zarumieniona Ginny, widząc szok na twarzy szatynki.
- Taaak - potwierdziła Hermiona, unosząc sugestywnie brew.
- Od jutra, Ginny! Dzisiaj już nie mogę tego odwołać. Trzymaj się, Hermiona - zawołał, uprzednio całując swoją dziewczynę i przyjaciółkę w policzek i udając się za bramę, skąd się teleportował.
- Przykro mi, że to słyszałaś... i widziałaś - powiedziała cicho Gin, lekko się rumieniąc i przytulając Hermionę.
- Nie szkodzi, skarbie! - brunetka objęła mocno rudą.
- Może się rozpakujesz? - spytała po chwili młodsza gryfonka, chwytając klatkę z sowami.
- Prowadź - zaśmiała się perliście brunetka, biorąc swój ciężki kufer i idąc za przyjaciółką do Nory.
Weszły do budynku, a do ich nozdrzy od razu dostał się zapach pieczonego mięsa.
- Dzień dobry, pani Weasley! - uśmiechnęła się Hermiona do starszej kobiety przy kuchence.
- Witaj, kochanie! - mama Ginny od razu się przy niej znalazła. - Ty dziecko schudłaś!

Po krótkiej rozmowie, gryfonki udały się do pokoju Ginevry na  trzecim piętrze, gdzie się zamknęły i rozmawiały do obiadu.
Gdy zeszły, za stołem siedziała już cała rodzina, oprócz Freda, Charliego i Percy'ego. Percy wyjechał na podróż poślubną ze swoją żoną Penelopą na Majorkę, a Charlie musiał zostać w Rumuni.
- Dzień dobry wszystkim! - zawołała Hermiona, przekrzykując ich rozmowy. Wszyscy odwrócili się w jej stronę, a po chwili była wyściskiwana przez domowników. Ron, który był na samym końcu, chciał ją pocałować, jednak dziewczyna się odsunęła, cmoknęła go w policzek i szybko usiadła między Ginny, a George'm. Zdziwiony Ronald stał i patrzył dziwnym wzrokiem na swoją byłą dziewczynę. Rozstali się wprawdzie po wojnie, ale rudzielec wciąż miał nadzieję, że Hermiona nie wie, co robi, zrehabilituje się i do niego wróci. Jednak szatynka nie czuła już do niego tego, co kiedyś. Traktowała go jak Harry'ego - jak brata.
- Siadaj, Ron! Obiad ci stygnie - upomniała go pani Weasley.
- Jak tam ci idzie w sklepie? - spytała Hermiona George'a.
- Wspaniale! Jeszcze nigdy nie było takich obrotów! Pewien przedsiębiorca... - zaczął opowiadać przejęty George.
Cały obiad minął im w dobrej atmosferze, a co chwilę dało się słyszeć głośny śmiech któregoś z obecnych.

- Co ty na to, aby jutro wybrać się nad jezioro? - spytała Ginny, kiedy leżały z Hermioną już w łóżku. Blask księżyca oświetlał ich twarze.
- Bardzo chętnie! Daleko to?
- Nie, z jakieś 20 minut jazdy rowerem.
- Łał. Wiesz co to rower? - spytała zdumiona szatynka.
- No jasne! - odparła Ginny głosem, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie. - To, że żyję w magicznej rodzinie nie znaczy, że nie znam wynalazków mugoli.
- Okeej - zaśmiała się Hermiona. - Macie rowery?
- Mamy chyba z 4. Wybierzesz sobie. Wszystkie są do naszej dyspozycji.
Zrobiło się cicho. Każda z dziewczyn myślała o czymś innym.
- Ginny? - spytała po chwili szatynka.
- Mhm?
- Mogę o coś spytać?
- Zawsze - odpowiedziała Ginny spokojnym głosem.
- Zamierzasz pogodzić się z Harry'm? Czy dalej chcesz z nim zerwać?
- Na razie się wstrzymam. Zobaczę, czy zrobi tak, jak obiecał. Ale mam wrażenie, że nasze uczucie... i relacja gaśnie - wyjaśniła rudowłosa.
- Rozumiem - Hermiona była zamyślona. - Ale dobrze robisz. Daj mu szansę; to dobry chłopak.
- Mówisz jak moja mama - zaśmiała się Ginny.
- Ojj, to chyba przestanę. Nie chcę prześladować twoich dzieci, że schudły - zachichotała Hermiona. Ruda parsknęła śmiechem i po chwili obie głośno rechotały. Dopiero, gdy z korytarza dobiegł ich donośny głos pani Weasley: "SPAĆ", powiedziały sobie dobranoc i od razu usnęły.
Następny dzień miał być dla nich szczególny.

- Hermiona wstawaj - usłyszała cichy szept przy swoim uchu. Jednak gryfonka mruknęła coś niezrozumiałego i spała dalej. - Hermiona! Hermiona? Okej. Tak chcesz się bawić? W porządku - powiedziała Gin i wstała z łóżka brunetki. Stanęła na drugim końcu pokoju i rozpędziła się, rzucając na przyjaciółkę.
- Ałł! - krzyknęła Hermiona z wyrzutem, zrzucając rudą z pleców.
- Ubieraj się! Jedziemy zaraz.
- Gdzie?
- Jak to gdzie? Nad jezioro.
- Która godzina?
- 7.30 - odparła Ginny, zerkając na zegarek na jej ręce.
- Czemu tak wcześnie?
- Później będzie upał i nie będzie ci się chciało jechać, no i nie będzie miejsca. Zbieraj się, jedziemy! - zawołała, ściągając z niej kołdrę.
Ginny była już gotowa. Miała na sobie krótkie spodenki, granatową koszulkę na szelkach, sandały, a włosy upięte w wysokiego kucyka.
Hermiona wygrzebała się z łóżka, mrucząc po drodze przekleństwa i obelgi wobec Ginny.
Wyciągnęła z szafy ładny biały kombinezon i zrobiła niechlujnego koka na glowie.
Spakowały szybko torby, biorąc ręczniki, olejki itp. Stroje miały już na sobie.
Zeszły po cichu na dół, chcąc uniknąć śniadania, ale w kuchni była już pani Weasley, która robiła im kanapki.
- Kurde - mruknęła Ginny.
- Przyszykowałam wam kanapki na drogę i nad wodę. Nasmarujcie się koniecznie filtrem! I ubierzcie coś na głowę! W taki upał można łatwo udaru dostać, a dzisiaj ma być wyjątkowo gorąco - mówiła, wręczając im gotowe śniadanie.
- Tak zrobimy, dziękujemy - Hermiona uśmiechnęła się ciepło do pani Weasley, która po chwili wyszła z kuchni i poszła na górę.
Zapakowały posiłek do toreb i wyszły na podwórko. Robiło się coraz cieplej, ale czuć jeszcze było lekki chłód ziemi.
Z garażu wybrały sobie ładne, białe rowery damskie z bagażnikiem i koszykiem, gdzie włożyły swoje torby i pojechały.
Rzeczywiście, droga była krótka i przyjemna. Większość drogi przyjechały łąkami i lasem. Po niespełna 15 minutach dojechały na miejsce.
Znalazły się nad pięknym, dużym jeziorem. Otaczała go mała plaża, gdzie już można było zobaczyć trochę ludzi. Na środku jeziora była mała wysepka, mogąca pomieścić 3 samochody i namiot.
- Ci ludzie to mugole? - spytała Hermiona opierając swój rower o drzewo przy plaży. Idealne miejsce: plaża, piasek w słońcu, a obok drzewo, trochę krzaków i cień.
- Nie, mugole tu nie trafią. Raczej tego miejsca w ogóle nie zobaczą. Tak mi się wydaje - opowiadała Ginny, siadając na wcześniej rozłożonym ręczniku.
Ściągnęła ubrania, zostając jedynie w przepięknym, białym stroju kąpielowym i smarując się kremem.
- To nawet lepiej. Większa swoboda - zauważyła Hermiona, naśladując przyjaciółkę. Jej bikini było koloru czarnego.
- Dokładnie.
Na plaży było już sporo ludzi. Dużo płci przeciwnej oglądało się za opalającymi, młodymi dziewczynami, które w ogóle nie zwracały na nich uwagi.
Po około dwóch godzinach nad jeziorem, miejsca już nie było.
Dziewczyny smażyły się w słońcu, rozmawiały i chichotały co chwilę.
Ginny usiadła chcąc iść do wody. Hermiona dalej leżała z zamkniętymi oczami, gdy usłyszała głośne:
- O kur..
- Nie przeklinaj, Ginny.
- Sama zobacz - powiedziała rudowłosa.
Hermiona natychmiast usiadła, chcąc zobaczyć, co tak przykuło uwagę rudej. To, co zobaczyła odebrało jej mowę.
- O ja pier.. - powiedziała tylko brunetka, na co Ginny pokiwała głową, wpatrując się w...


Hej hej hej! Tak jak mówiłam, mam ogrooomną wenę, ale niestety nie ma komentarzy!
Pragnę powitać nowych obserwatorów! Nawet nie wiecie, ile mi to radości sprawiło, gdy zobaczyłam ilość :) Może nie jest jeszcze tego tak dużo, ale lepsze to niż: 0.
Chociaż powiem Wam, że przeszczęśliwa będę jak ujrzę kilka komentarzy! Naprawdę - tylko to mnie smuci: brak komentarzy, a dużo wyświetleń :(
Jutro lub pojutrze powinnam wrzucić nowy rozdział ;) Ostatnie dwa dni ferii :(
Papap;*

piątek, 26 lutego 2016

Notka kochani! :)

Heej! ;*
Przed chwilą zaaktualizowałam bohaterów, dlatego zapraszam do pooglądania nowych postaci :)
Może to być przydatne do zaznajomienia się z tą historią ;)
Buziaki;*

Rozdział 2

Rozdział 2

Hermiona Granger wstała następnego dnia w okropnym humorze. Nie wyspała się, ale warto było zarwać noc. Porozmawiała szczerze z mamą, chociaż wątpiła w to, co powiedziała jej rodzicielka na temat Malfoy'a. Ona miała coś do niego czuć? To nierealne, wręcz absurdalne.
Postanowiła poprawić sobie nieco humor i natychmiast chwyciła kartkę i długopis.

Kochana Ginny,
co ty na małe lody na Pokątnej? Przy okazji możemy kupić rzeczy do Hogwartu. Odpisz jak najszybciej.
Hermiona 

Wypuściła swoją sowę, którą dostała od..
... jego twarz
... jego uśmiech
... zadowolenie na twarzy
... jego głos

Szybko odgoniła od siebie te wspomnienia i podeszła do szafy. Zdecydowała się na zwiewną, czerwoną sukienkę i białe tenisówki. Włosy wyprostowała różdżką, gdy w szybę ktoś zastukał. Szybko otworzyła okno, wpuszczając sowę do pokoju, która usiadła na jej ramieniu, wyciągając nóżkę z listem.
- Dzięki Spot - powiedziała czule Hermiona, odwiązując kopertę.

Kochana Hermiono,
z wielką chęcią wybiorę się z tobą na Pokątną. Spotkajmy się w Dziurawym Kotle o 12.
Ginny

To była pierwsza dobra wiadomość tego dnia. Zeszła na dół do kuchni na śniadanie.
- Cześć mamo.
- Cześć Mionka. Co chcesz na śniadanie?
- Może naleśniki? Proooszę - uśmiechnęła się Hermiona.
Jane zaśmiała się tylko.
- No pewnie - natychmiast zabrała się za robienie śniadania.
- Gdzie tata? - spytała zaciekawiona Hermiona, zaglądając do salonu.
- Musiał jechać pilnie do pracy. Problem z jednym pacjentem - powiedziała Jane, kręcąc głową ze zrezygnowaniem i stawiając przed córką porcję naleśników z syropem.
- Kocham cię, mamo - Hermiona wąchała gorące placki na talerzu.
- Ja ciebie też, skarbie. Słuchaj Hermiona, pojechałabym do taty sprawdzić, co się stało. Masz jakieś plany na dzisiaj?
- Tak o 12 spotykam się z Ginny na Pokątnej. Kupię od razu rzeczy do Hogwartu.
- W porządku. Będziesz na obiedzie?
- Wydaje mi się, że nie. Zjemy na mieście, dzięki - odparła Hermiona, przeżuwając naleśnika.
- Okej, to do zobaczenia wieczorem - pożegnała się Jane i pocałowała córkę w czoło. Wzięła płaszcz i po chwili już jej nie było.
Hermiona dokończyła śniadanie, włożyła naczynia do zmywarki i poszła na górę, gdzie pogrążyła się w lekturze.
Budzik na jej stoliku nocnym zaczął dzwonić, wskazując godzinę 11.50. Dziewczyna wstała, wygładziła sukienkę, chwyciła torebkę i wyszła z domu, poprzednio rzucając na niego zaklęcia ochronne.

Teleportowała się w ciemnej uliczce, niedaleko Dziurawego Kotła. Wyszła z niej, kierując się ruchliwą ulicą. Dalej ją zastanawiało, jak mugole przechodzą obok lokalu, nie zaszczycając go nawet spojrzeniem. Tłumaczono, że po prostu był on niewidoczny dla nich, tak jak Hogwart, który widzieli jako ruiny.
Weszła do środka, od razu zauważając rudą czuprynę. Podeszła do Ginny, która natychmiast ją zauważyła i wpadła jej w ramiona.
- Cześć Ginny - przywitała się czule Hermiona.
- Hej Miona. Co tam u ciebie? Tyle się nie widziałyśmy! Czyli jedziesz do Hogwartu?! - gadała jak najęta.
- Taak, skąd wiesz? - spytała zdziwiona Hermiona.
- Yyyy... może dlatego, że napisałaś tak w liście?
- Nieważne - zaśmiała się brunetka.
- Idziemy?
- Jasne! - zgodziła się Hermiona.
Wyszły na ulicę Pokątną, zapełnioną ludźmi, co nikogo nie dziwiło. Tu, zawsze było pełno osób. Dziewczyny skierowały swoje kroki do księgarni, apteki, do Madame Malkin... Dosłownie wszędzie. Gdzieniegdzie spotkały kolegów i koleżanki z Hogwartu.
Rozmawiały także z Lavender, Seamusem, Parvati i Deanem. Oni także zamierzali wracać. Gryfonki były w szoku, gdy Parvati wyciągnęła dłoń z pierścionkiem zaręczynowym.
Ucieszyły się, gdy spotkały Neville'a, który także wracał do zamku razem z Luną, z którą był w oficjalnym związku.
Po kilku godzinach, Ginny i Hermiona usiadły w małej restauracji na zewnątrz. Położyły swoje torby z zakupami na krzesłach obok i zamówiły dla siebie obiad.
- Jeden wypad na Pokątną i od razu tyle rzeczy się dowiadujesz - uśmiechnęła się Ginny, ściągając okulary przeciwsłoneczne i kładąc na stoliku.
- Oj tak. Ta zaręczona, ci w związku.. ale cieszę się z ich szczęścia. No i oczywiście, że wracają do Hogwartu - powiedziała Hermiona, dziękując kelnerowi za przyniesione dania. Zaczęła jeść, ale zauważyła, że Ginny dalej siedzi, tak jak przedtem i wpatruje się tępo gdzieś w dal.
- Czemu nie je..
- Poniekąd im zazdroszczę - przerwała jej rudowłosa, przenosząc wzrok na starszą przyjaciółkę.
- Czego, Gin?
- Związku. Szczęśliwego, udanego związku - powiedziała zrezygnowanym głosem, zaczynając jeść swoją surówkę.
- Przecież jesteś z Harrym. Jesteś szczęśliwa - zauważyła Hermiona, ale widząc wyraz twarzy Ginny, natychmiast zareagowała. - czy nie jesteś?
- No.. nie bardzo. Harry się zmienił. Ciągle coś załatwia. Kończą się wakacje, a ja się z nim widziałam dwa razy, z czego raz wybiegł z domu, a drugi raz urwał się z kolacji w knajpce, tłumacząc, że musi coś załatwić. Ja.. naprawdę nie wiem, czy to ma przyszłość...
- Och, Ginny... Może porozmawiaj z nim? - zasugerowała Hermiona.
- Próbowałam i to nie raz! Od dłuższego czasu o tym myślę i chyba za niedługo z nim zerwę. Najpierw muszę się przełamać.
- Nie będę cię przekonywać na siłę. Twój wybór, ale pamiętaj, że nie powinnaś go tak długo oszukiwać - powiedziała szatynka.
- Wiem, wiem.
Po tej poważnej rozmowie, dziewczyny skierowały rozmowę na przyjemniejsze tematy.

Szły ulicą w kierunku Dziurawego Kotła, gdy zobaczyły ich. Szli, odprowadzani rozmarzonym wzrokiem wielu kobiet. Jednak oni nawet nie patrzyli na nie. Ich wzrok skierowany był na gryfonki.
- O nie - wyszeptała Ginny, widząc zbliżających się ślizgonów.
Chłopcy podeszli do nich natychmiast. Draco przybrał kpiący wyraz twarzy, a Blaise się uśmiechał. Znały go ze szkoły. Zawsze zabawny, odprawiał niezłe sceny, wszyscy się z niego śmiali, ale bardzo go lubili. Można go nazwać prawowitym następcą bliźniaków Weasleyów.
Dopiero, gdy jego przyjaciel rzucił: "Cześć szlamo. Cześć rudzielcu" - ciemnoskóremu uśmiech spełzł z twarzy. Widać było, że denerwuje się rzadko, ale jeśli już, to porządnie i lepiej nie stawać mu wtedy na drodze.
- Draco, odpuść. Cześć Hermiona! Cześć Ruda! - przywitał się, a na jego twarz ponownie wkradł się uśmiech.
- Co ty Blaise do cholery wyprawiasz? - warknął blondyn.
- Witam się z koleżankami ze szkoły. Jak ci się nie podoba to wypad! Nie ma Go. Nie uważasz, że to przesada z tymi uprzedzeniami?! - patrzył groźnie na przyjaciela, a z jego oczu ciskały błyskawice. - Odwrócił wzrok na zdumione dziewczyny. - Proponuję, aby zacząć wszystko od nowa. Jeśli was jakkolwiek obraziłem i zraniłem to przepraszam. Blaise Zabini - wyciągnął dłoń do Hermiony, bo to ją najbardziej chciał przeprosić.
Hermiona była wyrozumiała i kierowała się zasadą, że każdy zasługuje na drugą szansę.
- Hermiona Granger - uśmiechnęła się ciepło do mulata.
- MIONA! - ryknął Blaise, biorąc zszokowaną szatynkę w ramiona. - Od teraz będziemy przyjaciółmi! Ludzie! Mam przyjaciółkę! Do tego prymuskę! - krzyczał. Draco stał obok i kręcił z zażenowania głową.
- A ty ruda? - spytał po chwili Blaise, gdy się uspokoił.
- Ginny Weasley, mnie tak łatwo nie udobruchasz - uśmiechnęła się sztucznie Ginny.
- Oj Wiewiórko! Zaprzyjaźnimy się! - zawołał uradowany Blaise i już chciał ją przytulić, ale rudowłosa szybko umknęła.
- Ehhmm.. Draco? - spytał znacząco brunet, nie przejmując się odtrąceniem przez Ginny.
- Co? - spytał mało inteligentnie blondyn.
- Może chciałbyś coś powiedzieć dziewczynom?
- Nie, raczej nie.
- Draco! - powiedział ostrzegawczo Blaise.
- Odpuść, stary - mruknął Draco i odszedł.
Blaise popatrzył na oddalającego się przyjaciela, uśmiechnął się przepraszająco do gryfonek i poszedł za Draconem, rzucając jeszcze do dziewczyn:
- Do zobaczenia w szkole.
- Co to miało być? - spytała Ginny, obserwując zarys postaci chłopaków.
- Nie mam pojęcia - mruknęła Hermiona, zakładając włosy za ucho. - Boję się, co Blaise będzie odstawiał w szkole. Ale mimo wszystko cieszy mnie to, że się zakolegowaliśmy - powiedziała Hermiona.
- Naprawdę Hermiona?! To pajac - zauważyła Ginny, kierując się w stronę wyjścia z Pokątnej.
- Jeszcze zobaczymy - zachichotała brunetka. Z tą dwójką będzie ciekawie.
- HERMIONA?! - usłyszały czyjś krzyk. Ginny od razu się spięła, widząc zbliżające się postacie, a Hermiona zmieszała.

BUM! Wielki powrót! Stwierdziłam, że mam nagły przypływ weny, więc zamieszczam nowy rozdział! :)
Zachęcam także do komentowania ;)

sobota, 28 listopada 2015

Rozdział 1

Hej ;*
Dżizas, coś mówiłam i jak zwykle nie potrafię wytrzymać XD
Macie rozdział 1. Komentujcie proszę, bo nie mam dla kogo pisać :)
Buziaki;*

Rozdział 1
Idzie ciemnym korytarzem. Nie powinno jej tu teraz być. Jednak czuje, że dzieje się coś złego. Kieruje się intuicją i idzie dalej w niewiadomym kierunku. Po chwili staje przed drzwiami do Pokoju Życzeń, które same się otwierają. Wyciąga różdżkę i brnie dalej. Wchodzi do pomieszczenia pełnego różnych przedmiotów, układających się w wysokie stosy. Błądząc pomiędzy tym wszystkim, zauważa książkę Księcia Półkrwi, leżącą pod dziwnym diademem. Zbliża się, aby go dotknąć, jednak w tym momencie słyszy stłumiony szloch. Szybko odwraca głowę w kierunku, z którego dobiega owy dźwięk. Płacz jest przez dłuższą chwilę tłumiony, jednak po chwili już wręcz niepohamowany i pełen emocji. Idzie po cichu do źródła płaczu. Gwałtownie się zatrzymuje, widząc młodego chłopaka opartego głową o dziwną szafkę. Podchodzi cicho do niego i wahając się, kładzie mu rękę na ramieniu. Chłopak podnosi głowę i patrzy na nią przerażonymi oczami. Wpatruje się w  jego twarz niedowierzając, jednak nie cofa ręki. Pomiędzy nią , a blondwłosym Ślizgonem, którego szczerze nienawidzi, zachodzi jakby zrozumienie. On, nie kryje swoich emocji. Łzy spływają po policzkach i wsiąkają w białą koszulę. Po chwili odwraca się w jej stronę i kładzie dłonie na ramionach dziewczyny. Wpatrując się w czekoladowe oczy szepcze:
- Ukryj się. Oni nadchodzą.
- Co? Kto nadchodzi?! Draco! – prawie krzyczy dziewczyna.
- Hermiona! – mówi zniecierpliwiony chłopak. Chwyta ją za rękę i ciągnie za najbliższą górę przedmiotów.
- Siedź tu i się nie ruszaj. Wyjdź, jak wszyscy opuszczą to pomieszczenie. Wtedy uciekaj. Jak najdalej stąd – instruuje chłopak. Hermiona patrzy na niego przerażona, jednak rozumie całą sytuację. Uspakajając się , wyciąga różdżkę i kieruje ją w stronę Dracona. Po chwili on czuje, jak wyżłobienia po łzach znikają, a oczy przestają być zaszklone.
Patrzy na nią zdumiony i uśmiecha się lekko – z wdzięcznością.
- Przepraszam. Za wszystko  – szepcze tylko i wstaje. Rzuca jej ostatnie spojrzenie w momencie, gdy dobiega uderzanie w drewno. Odchodzi i otwiera szafkę, o którą się przedtem opierał. Przybiera obojętny wyraz twarzy i otwiera drzwi. Ze środka wyskakuje czarownica o długich, czarnych i kręconych włosach. Jego ciotka, której skrycie nienawidzi jak zwykle ma dobry humor.
- Draco! – woła swoim szyderczym głosem, udając nagłe zainteresowanie chłopakiem.
- Ciociu – mówi Draco i spogląda w jej oczy. Bellatrix chce coś powiedzieć, jednak z szafy słychać  głośny jęk.
- Greyback, suń się. Połamiesz mnie! – ktoś woła.
W polu widzenia dziewczyny, pojawia się wilkołak Greyback, Dołohow i wielu innych śmierciożerców. Czarownica śmieje się głośno i rusza w stronę wyjścia. Za nią idą inni z Draconem na końcu. Ten, zamyka pochód, ale na chwilę staje jeszcze i spogląda w kierunku Hermiony. Ona, widzi obojętny wyraz twarzy chłopaka, jednak nigdy nie zapomni cierpienia w jego oczach. Draco odwraca się i wychodzi.
Hermiona zerwała się nagle do pozycji siedzącej, cała oblana potem. Oddychała głośno i ciężko. Przyłożyła sobie rękę do czoła, jakby to miało ją uspokoić. Podciągnęła kolana do klatki piersiowej i zaczęła nerwowo szeptać:
- To tylko sen. Tylko sen – nie potrafiła stwierdzić, dlaczego to śni się jej co noc. Chciała się poradzić swojej przyjaciółki, ale nie mogła na nią teraz liczyć. Pozostała tylko mama.

Wyszła z pokoju, cicho zamykając drzwi. Na palcach pokonała odległość do kuchni, aby nikogo nie obudzić. Tam, zapaliła małą lampkę i wyciągnęła mleko oraz kakao. Jej ruchy były automatyczne. Nie była świadoma swoich ruchów. Była nieobecna myślami.  Dopiero dźwięk zwiastujący upływ czasu w mikrofali obudził ją z transu. Wyciągnęła gorące kakao i wyszła na dwór. Usiadła na drewnianych schodkach opierając się prawym bokiem o balustradę. Popijając gorący płyn nie zauważyła, jak obok niej siada mama. Kobieta okryła kocem siebie i swoją córkę.
- Co się dzieje? – spytała po dłuższej chwili. Hermiona przez dłuższą chwilę milczała. W końcu się odezwała.
- Od jakiegoś miesiąca mam pewien sen. Śni mi się on co noc. Za każdym razem budzę się cała mokra. Czuję, że coś jest nie tak. Dlaczego?
- Myślę, że jeśli twój sen jest realny – zaczęła, a dziewczyna kiwnęła głową. – mógł się wydarzyć naprawdę. Podejrzewam, że jest on za czasów wojny?
- Tak jakby.
- Może to być uraz, złe wspomnienie, które teraz ciebie dręczy. Spokojnie, to minie.
- Tyle, że… nie wiem, czy jest to złe wspomnienie. Jest, ale też .. nie jest – tłumaczyła Hermiona.
- To może mi go opowiedz, hm?
- No.. Za każdym razem pojawiam się w ciemnym korytarzu, prowadzona jakby intuicją. Czuję, że muszę gdzieś iść, tylko nie wiem gdzie. Jednak idę pod Pokój Życzeń – mama kiwa głową. – a drzwi wpuszczają mnie do środka. Słyszę szloch. Najpierw zduszony, potem.. prawdziwy płacz, który jest ciężki do zniesienia. Przykry. Jakby cierpiała bliska ci osoba. Znajduję chłopaka i zdaję sobie sprawę, że jest to Draco Malfoy. On każe mi się ukryć. Przeprasza mnie za wszystko i wpuszcza przez szafę śmierciożerców. Gdy oni wychodzą - on patrzy na mnie. Ma kamienną twarz, ale jego ból w oczach… - przerywa dziewczyna i daje upust łzom.
- Ciii.. Nie płacz, skarbie – szepcze mama i przytula córkę. – To wydarzyło się naprawdę?
- No właśnie nie pamiętam – szlocha dziewczyna. Nie wiem nawet, dlaczego tak bardzo to przeżywam, skoro Malfoy to ostatnia osoba, która mnie obchodzi.
- I widzisz skarbie, tutaj możesz się mylić. Tak może twierdzić twój umysł, ale serce może jednak nie..

sobota, 11 lipca 2015

Prolog

Hej wszystkim! Wstawiam dzisiaj prolog Dramione. Rozdział I, niestety pojawi się dopiero w 1. połowie sierpnia. No niestety - takie życie;) Tymczasem, życzę miłego czytania oraz zapraszam do komentowania, bo odnoszę wrażenie, jakbym mówiła sama do siebie ;x


Prolog


Przepiękna dziewczyna o kasztanowych włosach siedziała na parapecie i  wpatrywała się w krople deszczu rozbijające się o chodnik na ulicy, analizując treść listu, który trzymała w ręce. Bardzo się zmieniła po wojnie. Włosy nie były już takie napuszone, tylko opadały kaskadami na ramiona. Jej ciało nabrało kobiecych kształtów. Wyrosła na naprawdę piękną kobietę. W czekoladowych oczach krył się teraz smutek, zaskoczenie, ale także ekscytacja. Psychika dziewczyny również się ukształtowała. Nauczyła się, że życie skrywa niespodzianki. Nie jest takie kolorowe, jak się wydaje. Skrywa ludzi fałszywych, którym nie warto ufać. Dlatego dziewczyna jest ostrożna. Ostatnie wydarzenia udowodniły, że nie powierza się swojego zaufania od początku znajomości. Po upadku Voldemorta dużo osób przestało kierować się władzą i potęgą, tylko miłością i przyjaźnią.
Dziewczyna spojrzała nieprzytomnym wzrokiem na list. Dużo w jej życiu się zmieniło, ale postanowiła coś z tym zrobić. Zeskoczyła z parapetu i podeszła do biurka. Chwyciła pióro i pergamin i zaczęła pisać.

Droga profesor McGonagall,   
Bardzo dziękuję za taką możliwość. Z radością skorzystam.

List zgięła na pół i przywiązała do wyciągniętej nóżki Spota. Sowa nastroszyła swoje brązowo-czarne pióra pokazując gotowość do lotu. Brązowowłosa otworzyła okno i wypuściła ptaka na otwarty świat. Przestało padać, ale w głowie dziewczyny nadal panował chaos, a z tym także wahanie. Jednak determinacja jej na to nie pozwoliła i zaciętym wzrokiem obserwowała zmniejszający się punkt na niebie. W końcu, sowa całkowicie zniknęła z pola widzenia. Na ulicy zaczęli pojawiać się ludzie, którzy powychodzili z domów i spacerowali po mokrych chodnikach. Dzieci biegały i bawiły się w kałużach po deszczu.
Młoda kobieta zamknęła okno i rzuciła się na łóżko od razu zapadając w sen. Po chwili drzwi się otworzyły i weszła jej mama, która już otwierała usta, aby coś powiedzieć, jednak widząc śpiącą córkę, zamknęła je. Uśmiechnęła się lekko widząc ją taką spokojną. Przez ostatnie kilka dni była nieswoja. Podeszła do łóżka i przykryła ją kołdrą. Jej wzrok padł na stolik, na którym leżał list. Z ciekawością wzięła go do ręki i zagłębiła się w treść. Jej oczy najpierw wyrażały zaskoczenie, a na końcu smutek i rozczarowanie. Westchnęła cicho i wyszła z pokoju. Wiedziała, co jej córka odpisała.

Droga panno Granger,
Bardzo dziękuję za udział w odbudowie Zamku Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
Ukończenie szkoły oraz zdanie Owutemów gwarantuje szansę na zdobycie pracy. Jednak ratowanie świata czarodziejów nie pozwoliło Pani na dokończenie edukacji. Chciałabym zaproponować kontynuację 7. roku razem z innymi uczniami oraz objęcie tytułu Prefekta Naczelnego. Bardzo proszę o przesłanie odpowiedzi do 7. dni od otrzymania listu.
Z uszanowaniem,

Dyrektor szkoły Hogwart – Minerwa McGonagall